sobota, 17 września 2011

Ostatni raz o Koszalinie


Czas na mały opis wyprawy do Koszalina. Na wstępie warto podkreślić, że po ponad półtorarocznej działalności Ferajna Filmowa KaPoK dorobiła się swojej pierwszej kamery. A to wszystko za sprawą właśnie festiwalu w Koszalinie. Owa kamera to nasza nagroda, którą zdobyliśmy za drugie miejsce w kategorii filmu amatorskiego. Sprzęt na pewno nam się przyda, bo w końcu rzecz ta trafiła w ręce mniej lub bardziej doświadczonych, lecz jednak filmowców.

Cóż można rzec o samym festiwalu? Otóż kilka rzeczy rzucało się w oczy niemal natychmiast. Pierwszą z nich była bardzo przyjemna i rodzinna atmosfera. Festiwalowe jury było bardzo otwarte na rozmowy. Warto wspomnieć, mówiąc o składzie sędziowskim, że panu Nowickiemu nasz film bardzo się spodobał. Ponoć z resztą otarliśmy się o pierwszą nagrodę w swojej kategorii. Cóż - "darowanemu koniu się w zęby nie zagląda" jak to mawiał ktoś dawno temu ;)

Podobnie, jak to miało miejsce w Gdyni, tak i tu, organizację imprezy można zaliczyć do wręcz perfekcyjnych. KaPoK obecny na miejscu nie miał się do czego doczepić. Jak to bywa na większych festiwalach i przeglądach filmowych, mnóstwo było imprez towarzyszących. Do ciekawszych zaliczyć można fora. Na jednym z nich miała nawet miejsce dość nieprzyjemna i niezręczna sytuacja z udziałem jednego z jurorów, ale na podkreśleniu istnienia tego zdarzenia zakończymy ten wątek.

Z naszego punktu widzenia najważniejsze jednak jest to, że po raz kolejny opowieść profesora Mieczysława o końcu świata spodobała się i doczekała następnej już nagrody.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza