poniedziałek, 13 czerwca 2011

Uczucia ambiwalentne w Warszawie

Oprócz Gdyni, „Pipeta” zaznaczyła w tym tygodniu także swoją obecność w Warszawie, dzięki festiwalowi Kafla. Nasz film wyświetlano tam pośród 25 innych produkcji.

„Pipeta” na Kafli wzbudziła uczucia, które można nazwać ambiwalentnymi (są to uczucia, jakie mamy wtedy, gdy nasza teściowa spada w przepaść naszym Ferrari — gdzieś zasłyszeliśmy taką definicję i chociaż my będziemy na pewno swoje teściowe lubić, to ta definicja obrazowo oddaje, o co chodzi). Mianowicie, „Pipeta” spodobała się widowni, nie wzbudziła jednak, hm... jednoznacznego entuzjazmu wśród jurorów. Część z nich, jak się dowiedział nasz przedstawiciel w Warszawie, Bartek, była zbulwersowana... sceną, w której Pan Mietek pokazuje widzom programu „ruch ciał niebieskich”...

No cóż. Mimo wszystko cieszymy się, że mogliśmy pokazać naszą produkcję w Warszawie (po raz kolejny zresztą), a jurorów bardzo serdecznie z tego miejsca pozdrawiamy.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza