Ponieważ piszemy o tym od czasu do czasu, niektórzy orientują się, że od
około dwóch lat dziergamy dzielnie jakieś miniaturowe przedmioty do
naszego "nowego" filmu. Ostatni weekend nie przeleciał nam przez paluchy
przy rozgrzanych grillach, nie wcinaliśmy karkówki i nie zalewaliśmy
rozmaitych przysmaków piwem. Z resztą pogoda w naszym regionie nie
sprzyjała takim rozrywkom. Mimo tego wiemy, że pasjonaci takiego
spędzania wolnych chwil, wyposzczeni przez przeciągającą się zimę,
odpalili swoje "dymruszty" i na przekór wszystkiemu działali.
My
też działaliśmy, lecz po swojemu. I nie można nazwać tego czasu
bezpłodnym. Późną nocą udało nam się zakończyć budowę... ...szafy.
Owszem, jej bryła towarzyszyła nam w pracowni od dość dawna, ale
nastąpiło kilka istotnych zmian, o których może nie będziemy się
rozpisywać, bo pewnie jest to średnio interesujące. Zostało nam jeszcze
do dorobienia kilka drobnych detali, aby dwie niewypełnione obecnie
półki nie świeciły pustkami w filmie. Ale to już dosłownie kosmetyka.
Razem
z ukończeniem szafy, wielkimi krokami zbliża się moment kiedy ukończymy
pierwszą scenografię, w której jest ona istotnym elementem. Prac nad
całą scenografią zostaje nam jeszcze, wbrew pozorom, całkiem dużo.
Druga, sporo większa od wspomnianej scenografia wymaga od nas jeszcze
ogromu sił i cierpliwości. Mamy nadzieję, że uda się je zakończyć możliwie
szybko. Gdy domkniemy ten etap będziemy mogli wreszcie ruszyć "z kopyta". A nie ukrywamy, że do końca bieżącego roku chcielibyśmy mieć
ten projekt za sobą. Wydaje się to coraz mniej prawdopodobne, ale nadal
możliwe. Trzymajcie kciuki!
wtorek, 14 maja 2013
niedziela, 5 maja 2013
Co dalej?
Od ponad pięciu godzin mamy już piąty maja. Powoli zatem dobiega końca wielbiony przez wielu długi weekend. Niektórzy spędzają ten czas spacerując, uprawiając sporty, ale i konsumując większe niż zazwyczaj ilości rozmaitych produktów w różnych stanach skupienia - ogólnie - korzystając z dobrodziejstw tak zwanego świeżego powietrza. Mimo nieco kapryśnej pogody, zapewne jeszcze kilka godzin temu dopalały się grille, podawane były do stołu ostatnie skrawki zwęglonych kiełbasek i napoczynane kolejne butelki najzacniejszych trunków. Nieuchronny koniec tych beztroskich dni każe wzorem klasyka zadać pytanie - co dalej? Jak się czasem mawia, na kaca najlepsza jest praca.
Proszę sobie jednak wyobrazić murarza, który po pracy w wolnym czasie hobbystycznie zajmuje się stawianiem ścian. Są tacy ludzie! I co taki murarz robił przez całą majówkę? O nie... raczej nie grillował. Za to kilka całkiem świeżych ścian, czeka tylko, aż ktoś stanie obok i zapyta - po ch*j to tu stoi? Podobnie jest z KaPoKiem. Każdy wolny dzień, każdy weekend poświęcamy na pracę. Dzisiejszej nocy (jeszcze przed chwilą) Wojtek rzeźbił samochód w odpowiedniej skali, ja natomiast eksperymentowałem z klejami... Aha - znacie może jakiś klej, który po zaschnięciu pozostaje przeźroczysty, nie robią się w nim bąble i nie reaguje z pleksą? Dajcie znać w razie czego, będziemy wdzięczni.
Zatem jest z nami trochę tak jak z tym murarzem. Na szczęście nigdy jeszcze nie usłyszeliśmy pytania "po ch*j?". Często natomiast pyta się nas o to, jaki film teraz robimy. Ludziom, którzy pytają o to po raz kolejny czasem trudno jest wytłumaczyć, że od dwóch lat ten sam. Ze względu na brak "pokazywalnych" dowodów rzeczowych, niektórym pewnie trudno jest uwierzyć, że w ogóle cokolwiek robimy. A jednak. Jutro natomiast skończy się weekend i... wrócimy do pracy...
środa, 10 kwietnia 2013
Kapok, kapok i po świętach...
Ostatnia notka pojawiła się tu jakieś osiem miesięcy temu. w dodatku zapewniała ona, że "istniejemy".
Po takim czasie nieraz dość trudno jest staremu dobremu znajomemu
odpowiedzieć na pytanie "co słychać?", a co dopiero po raz kolejny
zapewniać Szanownych Państwa, iż w kwestii naszego istnienia nic się nie
zmieniło. No i jak to zrobić, by nie stracić resztek wiarygodności
w oczach (z pewnością regularnie tu zaglądających) Czytelników? Trudna
sprawa. Ewidentne zaniedbanie z naszej strony. Bijemy się mocno w pierś,
jak zwykle szczerze obiecując poprawę.
Niemniej jednak w międzyczasie wydarzyło się sporo rzeczy, którymi moglibyśmy próbować jakoś usprawiedliwić to wielomiesięczne milczenie. Otóż proszę sobie wyobrazić, że minęły święta, potem kolejne (i te bez śniegu i te śnieżne), gdzieś po drodze zmieniła się któraś tam cyfra w kalendarzu, co, nie wiedzieć czemu, przez niektórych bywa w hałaśliwych rytuałach podnoszone do rangi wielkiego wydarzenia, wreszcie w międzyczasie nie było końca świata, na który przecież tak niecierpliwie czekaliśmy (a Chińczyki trzymają się mocno), ponadto jeden z Kapoków dorobił się potomstwa! Proszę mi uwierzyć - mógłbym tak jeszcze długo... Aha, no i czasem też robimy film! A mówiąc nieco poważniej, od ostatniego sierpnia postępy (jak na nasze możliwości czasowo-finansowo-personalne) są ogromne.
Cóż nam pozostaje? Chyba tylko (w ramach nadrabiania zaległości ale i na przyszłość) życzyć wszystkim mokrej choinki, szczęśliwego jajka, smacznego nowego roku, upojnego karpia, wystrzałowych walentynek, gorącego zająca, wesołych zaduszek, płodnego lata, zdrowia, radości, słodyczy i jeszcze raz pieniędzy w dniu imienin kobiet - jednym słowem - wyporności!
Pozdrawia załoga KaPoKa, Ahoj!
Postaramy się, dawać o sobie znać nieco częściej.
Niemniej jednak w międzyczasie wydarzyło się sporo rzeczy, którymi moglibyśmy próbować jakoś usprawiedliwić to wielomiesięczne milczenie. Otóż proszę sobie wyobrazić, że minęły święta, potem kolejne (i te bez śniegu i te śnieżne), gdzieś po drodze zmieniła się któraś tam cyfra w kalendarzu, co, nie wiedzieć czemu, przez niektórych bywa w hałaśliwych rytuałach podnoszone do rangi wielkiego wydarzenia, wreszcie w międzyczasie nie było końca świata, na który przecież tak niecierpliwie czekaliśmy (a Chińczyki trzymają się mocno), ponadto jeden z Kapoków dorobił się potomstwa! Proszę mi uwierzyć - mógłbym tak jeszcze długo... Aha, no i czasem też robimy film! A mówiąc nieco poważniej, od ostatniego sierpnia postępy (jak na nasze możliwości czasowo-finansowo-personalne) są ogromne.
Cóż nam pozostaje? Chyba tylko (w ramach nadrabiania zaległości ale i na przyszłość) życzyć wszystkim mokrej choinki, szczęśliwego jajka, smacznego nowego roku, upojnego karpia, wystrzałowych walentynek, gorącego zająca, wesołych zaduszek, płodnego lata, zdrowia, radości, słodyczy i jeszcze raz pieniędzy w dniu imienin kobiet - jednym słowem - wyporności!
Pozdrawia załoga KaPoKa, Ahoj!
Postaramy się, dawać o sobie znać nieco częściej.
piątek, 3 sierpnia 2012
Istniejemy
Pragniemy przerwać okres długotrwałego milczenia, powracając z garścią mniej i bardziej świeżych informacji. Ktokolwiek przez ostatnie miesiące zaglądał na tę stronę, z pewnością odnosił wrażenie, iż Ferajna Filmowa KaPoK, o ile w ogóle nie rozwiązała się, to przynajmniej zawiesiła swoją działalność. Na szczęście nic bardziej mylnego! Mimo szeregu zmian i okoliczności, które wymusiły na nas spore spowolnienie rytmu pracy, trwamy i, jak pokazują ostatnie dni, mamy się chyba nawet nie najgorzej.
W tym miejscu należy się jeszcze porcja wyjaśnień. Pierwszy nasz film - "Pipeta" - ukończony został we wrześniu 2010 roku. Od tego czasu ukazały się jeszcze trzy tytuły spod znaku KaPoKa. Wszystkie trzy sporo mniejszych rozmiarów i zapewne mniej zapadające w pamięć. W międzyczasie jednak, niemalże od samego zakończenia "Pipety", trwają prace nad kolejnym "dużym" filmem. Droga od pomysłu, przez opracowanie koncepcji, napisanie scenariusza, itd. do jakichkolwiek fizycznych działań okazała się niezwykle trudna, długa i wyboista. Niemniej na dzień dzisiejszy jest już prawie ukończona.
Ponadto pragniemy również donieść, iż dwa spośród naszych filmów będą zaprezentowane na Festiwalu Filmowym "Kocham Dziwne Kino". Jeśli więc komukolwiek byłoby w najbliższy weekend po drodze do Pabianic, zapraszamy. W piątek 3 sierpnia o godzinie 20:30 w ramach pokazu pozakonkursowego wyświetlone zostanie "Resurrection", zaś dzień później około 22:00 do walki o "Złotego Mola" stanie nasza stara, dobra, wysłużona "Pipeta". Jeszcze raz zapraszamy!
Żeby nie było zbyt nudno, dodamy, iż Ferajna Filmowa KaPoK w najbliższym czasie włącza się w, organizowaną przez MCK Bełchatów, akcję "Latem kultura nie śpi". W dniach 13-17 sierpnia 2012 prowadzić będziemy dla dzieci w wieku 10-12 lat warsztaty filmowo-pomysłowo-twórcze pt. "Film wysokich lotów bez rakiet i samolotów".
Jak widać, trochę się jednak dzieje i wbrew panującej aktualnie wkoło nas ciszy istniejemy, mając zresztą pełne ręce roboty. A skoro istniejemy i mimo wszystko trwamy, to znaczy, że jesteśmy potrzebni!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

